Mk 3:26 bp "I szatan, jeżeli powstanie przeciwko sobie i jest rozdwojony, to nie może się ostać, ale koniec z nim."
Jeśli na świecie istnieje piekło o jakim myślą ludzie to zdecydowanie jest to nasze piekło. To właśnie my je reprezentujemy. My, powstali z popiołów, córki i synowie zła, Księcia Ciemności – Lucyfera. Wierzą w nas chrześcijanie, nie wierzą ateiści, co za różnica, skoro w większości chodzimy miedzy nimi i udajemy ludzi. Jedynym mankamentem jest to, że oni się starzeją, a my nie. Są też anioły, pewnie. Nie mogę na nich patrzeć, tak bardzo idealni. Przesadnie. Między nami panuje ostatnio pokój. Od bardzo dawna między światem podziemi, a niebem nie panował spokój.
Ale prawdziwym piekłem była szkolna matematyka. Jako młody demon zostałam wysłana do świata ludzi, aby zgłębić ich nauki. Wiekszość była niezwykle interesująca, ludzie naprawdę potrafią być genialni. Ale matematyka…. Kto do diabła wymyślił matematykę? Musiał być zdrowo opętany, bo to zło tak wielkie jak sam Lucyfer.
- Dlatego też tutaj alfa wynosi 85 stopni… - powiedział wyidealizowany chłopak.
Chłopak, nie wiedziałam czy był aniołem, nie wyczuwałam tego. Ale czasami tak wyglądał. Był niesamowicie przystojny, miał ciemne wlosy, prawie czarne, do tego kontrastujące jaskrawo-niebieskie oczy, zabójczy uśmiech i inteligencje godną podziwu. Raz na sto lat zdarzają się niesamowici ludzie, ale on…. Nie mogłam pojąc czy był aniolem. Od innych czułam tą ohydną, świetlistą energię. On jej nie miał. Wyglądał jak najnormalniejszy człowiek. Tylko bardzo przystojny. A jakby tak poćwiczyła talent kusicielski… ? Wybiła sobie ten pomysł z głowy, jej Mistrz, by ja ukatrupił.
- Dobrze, Lucjan – odpowiedziała mu nauczycielka. – Siadaj, piątka.
Jak można było dostawać piątki z matmy, ja dostawalam co najwyżej trzy. Błagałam, żeby nauczycielka nie wziela mnie do odpowiedzi.
- Lajla zapraszam do tablicy.
Zaklęłam pod nosem. No to już po mnie. Chyba, że użyje na niej czaru, co było surowo zakazane, ale w końcu jesteśmy demonami prawda? Wytrzepałam sobie ten pomysł z głowy, jak na diablice, byłam niezwykle uczciwa. Spojrzałam błagalnym wzrokiem na moja nauczycielkę.
- Dasz radę – uśmiechnęła się do mnie, była milą osobą, ale cisnęła nas niemiłosiernie. – Spójrz na zadanie 1.564 .
Podala mi podręcznik, a ja złapalam się za głowę.
___
Przerwy zwykle spędzalam sama. Jako demon nie byłam zbyt przyjacielska dla ludzi, z resztą nie byli mi do niczego potrzebni. Patrzyłam na nich. Lubiłam przyglądać się im dziwnym zwyczajom, zachowaniom i tradycjom. Byli niesamowicie interesujący. A najlepsza była ich historia, jak dziwnie się toczyła. Tyle razy popełniali takie głupie blędy pod naporem sugestii innych. My, diabły, raczej się w to nie wtrącaliśmy, choć czasami mieszaliśmy w ich historii drobnymi szaleństwami. Jednym z nich było na przykład opętanie Hitlera. Druga wojna była dla nas tak zabawna, oni w ogóle nie wiedzieli co się dzieje. Uważali Adolfa za geniusza, a tak naprawdę Azazel dobrze się bawił przy tym. Brzuch mi zaczął burczeć. Tak, owszem, my też odczuwamy głód, zaskakujące prawda? Wstałam z podłogi i poszlam na stołówkę wlekąc nogę za nogą. Tak bardzo chciałam już wrócić do domu. Do Infernum, bo tak nazywało się głównie miasto w Hadesie, gdzie mieszkałam. Nie znałam swojej matki. Wychował mnie w brutalny sposób ojciec, ale dzięki temu stałam się twardą kobieta, twardym diabłem. A w koncu o to przecież chodzi, prawda? Żebyśmy byli źli. Tylko, że ja czasem nie potrafiłam. Czyzby było ze mną coś nie ta? Za dużo myślę.
Przez to myślenie poznałam Lucjana bliżej. Poczułam jak drzwi otwierają się z impetem, uderzając mnie prosto w twarz. Siła była ta duża, ze przewróciłam się na ziemię. Jęknęłam z bólu. Jednak zaraz ugryzłam się w język, w końcu byłam silna.
- Przepraszam cię bardzo, Boże, przepraszam. Nic ci nie jest? – aksamitny głos Lucjana był aż nazbyt przyjemny. I to „Boże”.
- Nic mi nie jest.
Podał mi rękę. Jego błękitne oczy lśniły jak gwiazdy. Ujęłam ją i od razu odskoczyłam. Anioł, a jednak. Jak mógł się maskować. On też poczuł kim jestem. Blask w jego oczach od razu zmienił się na nienawiść.
- Grzesznica – spojrzał na mnie z nienawiścią w oczach. – Kto by pomyślał.
- Aniołek, jak to się dzieje, ze nie masz aury… - pod moimi paznokciami zebrała się już diabelska energia gotowa do rzucenia zaklęć.
- Jestem Synem Archanioła Michała – wyprostował się dumnie, a ja zesztywniałam.
Mam w klasie potomka Archanioła, będzie ciężko.
Obserwuję! Dobrze piszesz i zachęcam do dalszego pisania. :)
OdpowiedzUsuńhttp://americanpsychopath.blogspot.com/
Jeszcze tak świetnego opowiadania nie przeczytałam - gratulację :-)
OdpowiedzUsuńsylvviusz.blogspot.com
super :D
OdpowiedzUsuńhttp://www.kreatywne24.blogspot.com/
oooo!
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba Twój sposób narracji, wyobrażałam sobie, że jestem cieniem Diabła :3 to bardzo intrygujące :)
Raven
http://ponad-czasem-raven.blogspot.com/
szkoda, że porzuciłaś tego bloga :(
Usuń~Raven (przepraszam, że nie ze swojego konta, ale nie chciało mi się przelogować xd)
Niesamowity pomysł. Nigdy nie wpadłabym, że można napisać tak ciekawie o aniołach i diabłach.
OdpowiedzUsuńhttp://nocturne.blog.pl/