poniedziałek, 1 lutego 2016

poniedziałek, 16 marca 2015

Rozdział 1 - Pytania bez odpowiedzi

"Diabeł i inne złe duchy zostały przez Boga stworzone jako dobre z natury, ale same siebie zrobiły złymi. "


Syn Archanioła Michała w mojej klasie. Syn najpotężniejszego i najgroźniejszego z aniołów w mojej klasie. W mojej klasie, w której powinnam czuć się konfortowo. Mimo, że między aniołami, a demonami panował względny pokój to zdarzały się kłótnie i bójki, a przez bójki rozumiem oczywiście mordowanie się wzajemnie. Nasze Przymierze i jego Zaprzysięgli raczej przymykali na to oko. Zaprzysięgli to oczywiście osoby strzegące prawa i przestrzegania Przymierza między nami. Są to osoby neutralne rasowo - Nefilim. Istoty stworzone z ludzi i nadistot - aniołów i demonów. Osoby nie posiadające żadnych magicznych zdolności, lecz obdarzone niezwykłymi talentami. Coś jak Herosi, tacy jak Herkules. Oczywiście, my, demony, posiadamy niezwykle dobrze rozwinięte zdolności magiczne w przeciwieństwie do naszych niebiańskich kolegów, ponieważ dla nich większość magii jest zakazana i uważana tam za grzech. Jak dobrze, że Lucyfer się zbuntował i zostawił swoich braci tam na górze, jak nudne byłoby życie bez magii. No, oczywiście bez innych diabelskich dodatków też. 

Patrzyłam w oczy Lucjanowi i nie mogłam uwierzyć. Nie miał typowej urody anielskiej, był bardziej podobny do diabłów, chociaż ja sama nie mogłam twierdzić, że uroda ma tu coś do rzeczy. Większośc diabłów była ciemnowłosa, natomiast moje włosy wygladały jak świeża marchewka. A moje oczy były niebieskie... anielskie. Pokręciłam głowę. Dlaczego teraz o tym myśle, przede mną stoi następca Archanioła. 
- I co teraz, słodziaku? Zaatakujesz mnie świętym ostrzem? - spytałam. 
Palce drżały mi od napierającej do nich magii. 
- Nie miałbym serce zaatakować tak pięknej istoty... - uśmiechnął się. - Jak to możliwe, że jesteś demonem, gdy ja od Ciebie czuję anioła? 
Patrzyłam na niego z otwartymi ustami. Ręce od razu mi się rozluźniły i stanęłam prosto. O co mu do diabła chodziło? Miałam urodę jaką miałam, ale zdarzały się takie przypadki. Kiedy po prostu ojcem lub matką dziecka był anioł, który niedawno zrezygnował z bycia święty, a prawda jest taka, że ojciec nigdy nie mówił mi nic o matce, więc nawet nie wiedziałam jak wygląda. Może nadal odczuwał żal, że jej juz nie ma? Na pewno żal miał do anioła, który ją zabił podczas Wielkiej Wojny. 
Wielka Wojna toczyła się zaraz po moim urodzeniu. Diabły i anioły stanęły naprzeciwko sobie w Czyścu i prawie wybiły się do zera, dlatego też postanowiono o podpisaniu Przymierza. Dobro i zło na świecie od zawsze jest potrzebne, dlatego ani Bóg ani Lucyfer nie chcieli dopuścić do załamania się Ziemi, na której sami też żyli. Jesli nie byłoby Ziemi, upadłoby też Piekło i Niebo. Jednak porozumienie musi trwać, choć trudno je utrzymać. 
- O co ci chodzi? - rzuciłam, a on tylko przyglądał się mojemu każdemu ruchowi. 
Podszedł do mnie bliżej, tak że mogłam zobaczyć o ile jest ode mnie wyższy. Wzrostem to ja nie grzeszyłam, miałam niecałe 160 centymetrów, jak na moje 18 lat to było to nic. Za to Lucjan był bardzo wysoki, musiałam zarwać głowę do góry żeby spojrzeć mu w oczy, ale to nie było ważne. I tak byłam od niego lepsza, każdy diabeł jest lepszy od marnego anioła. Otworzył lekko swoje szerokie i pełne wargi, westchnął. 
- Masz takie anielsko piękne oczy - szepnął. - Jak to jest możliwe, że jesteś diabłem? 
-  Bo się nim urodziłam, jakbyś nie słyszał o takich przypadkach - warknęłam. 
Dlaczego był dla mnie taki miły? Powinien omijać mnie z daleka na kilometr, a on jeszcze bardziej się przysunął.
- Ty jesteś wyjątkowa, ja to czuje. - musnął palcami moje ramię. - Do zobaczenia na chemii. 
I odszedł, jakby nigdy nic. A ja tam stałam, nadal czując lekki dotyk jego palców na ramieniu, jakby podmuch wiatru zmiótł cię z podłogi. "Ty jesteś wyjątkowa". W jakim sensie jestem wyjątkowa? Co on we mnie dostrzegł takiego wyjątkowego? Czy możliwe jest, abym była inna...? Kim jest moja matka...? 

Wieczorem wróciłam do Instytutu, naszego diabelskiego Internatu, w którym mieszkaliśmy podczas nauki, raz na jakiś czas wracaliśmy do domu, kiedy byla potrzeba. Nie miałam na nic ochoty, po głowie wciąż chodziły mi myśli, które wszczepił tam Lucjan. "Ty jesteś wyjątkowa", co to znaczy? Usiadłam na swoim łóżku i przyjrzałam się pokojowi. Nic nie wiem o swojej matce, a ojciec całe życie mnie bił i uczył kim mam być. Jak być najlepszym diabłem. A jaka była ona? Nawet się nigdy nie zastanawiam, bo ojciec zakazał mi o niej myśleć. Powiedział, że nie mam matki i na tym powinno to się skończyć. Westchnęłam. 
Rozległo się ciche pukanie do moich drzwi. 
- Wejść - powiedziałam. 
W uchylonych drzwiach pojawił się jedyny przyjaciel jakiego tu miałam. Patrick wszedł do mojego pokoju. Jego ciemno-brązowe włosy opadły mu na jedną stronę czoła, oba boki miał wygolone, w dolnej wardze miałkolczyka, a oczy były najczarniejsze ze wszytkich. Był synem Lewiatana, diabła, który władał morzem. Co on potrafił robić z wodą.... 
- Wzywają cię - powiedział aż nazbyt poważnie. - Do Hadesu. 
- Kto mnie wzywa? - wstałam z łóżka. 
- Twój ojciec. 


_______________

Ludzie, dziękuję Wam za wszystkie komentarze! Jesteście najlepsi! <3

Shirley Crowley 


piątek, 13 marca 2015

Prolog - Syn Archanioła


Mk 3:26 bp "I szatan, jeżeli powstanie przeciwko sobie i jest rozdwojony, to nie może się ostać, ale koniec z nim."


Jeśli na świecie istnieje piekło o jakim myślą ludzie to zdecydowanie jest to nasze piekło. To właśnie my je reprezentujemy. My, powstali z popiołów, córki i synowie zła, Księcia Ciemności – Lucyfera. Wierzą w nas chrześcijanie, nie wierzą ateiści, co za różnica, skoro w większości chodzimy miedzy nimi i udajemy ludzi. Jedynym mankamentem jest to, że oni się starzeją, a my nie. Są też anioły, pewnie. Nie mogę na nich patrzeć, tak bardzo idealni. Przesadnie. Między nami panuje ostatnio pokój. Od bardzo dawna między światem podziemi, a niebem nie panował spokój. 
Ale prawdziwym piekłem była szkolna matematyka. Jako młody demon zostałam wysłana do świata ludzi, aby zgłębić ich nauki. Wiekszość była niezwykle interesująca, ludzie naprawdę potrafią być genialni. Ale matematyka…. Kto do diabła wymyślił matematykę? Musiał być zdrowo opętany, bo to zło tak wielkie jak sam Lucyfer. 
- Dlatego też tutaj alfa wynosi 85 stopni… - powiedział wyidealizowany chłopak. 
Chłopak, nie wiedziałam czy był aniołem, nie wyczuwałam tego. Ale czasami tak wyglądał. Był niesamowicie przystojny, miał ciemne wlosy, prawie czarne, do tego kontrastujące jaskrawo-niebieskie oczy, zabójczy uśmiech i inteligencje godną podziwu. Raz na sto lat zdarzają się niesamowici ludzie, ale on…. Nie mogłam pojąc czy był aniolem. Od innych czułam tą ohydną, świetlistą energię. On jej nie miał. Wyglądał jak najnormalniejszy człowiek. Tylko bardzo przystojny. A jakby tak poćwiczyła talent kusicielski… ? Wybiła sobie ten pomysł z głowy, jej Mistrz, by ja ukatrupił. 
- Dobrze, Lucjan – odpowiedziała mu nauczycielka. – Siadaj, piątka. 
Jak można było dostawać piątki z matmy, ja dostawalam co najwyżej trzy. Błagałam, żeby nauczycielka nie wziela mnie do odpowiedzi. 
- Lajla zapraszam do tablicy.
Zaklęłam pod nosem. No to już po mnie. Chyba, że użyje na niej czaru, co było surowo zakazane, ale w końcu jesteśmy demonami prawda? Wytrzepałam sobie ten pomysł z głowy, jak na diablice, byłam niezwykle uczciwa. Spojrzałam błagalnym wzrokiem na moja nauczycielkę. 
- Dasz radę – uśmiechnęła się do mnie, była milą osobą, ale cisnęła nas niemiłosiernie. – Spójrz na zadanie 1.564 . 
Podala mi podręcznik, a ja złapalam się za głowę. 
___ 
Przerwy zwykle spędzalam sama. Jako demon nie byłam zbyt przyjacielska dla ludzi, z resztą nie byli mi do niczego potrzebni. Patrzyłam na nich. Lubiłam przyglądać się im dziwnym zwyczajom, zachowaniom i tradycjom. Byli niesamowicie interesujący. A najlepsza była ich historia, jak dziwnie się toczyła. Tyle razy popełniali takie głupie blędy pod naporem sugestii innych. My, diabły, raczej się w to nie wtrącaliśmy, choć czasami mieszaliśmy w ich historii drobnymi szaleństwami. Jednym z nich było na przykład opętanie Hitlera. Druga wojna była dla nas tak zabawna, oni w ogóle nie wiedzieli co się dzieje. Uważali Adolfa za geniusza, a tak naprawdę Azazel dobrze się bawił przy tym. Brzuch mi zaczął burczeć. Tak, owszem, my też odczuwamy głód, zaskakujące prawda? Wstałam z podłogi i poszlam na stołówkę wlekąc nogę za nogą. Tak bardzo chciałam już wrócić do domu. Do Infernum, bo tak nazywało się głównie miasto w Hadesie, gdzie mieszkałam. Nie znałam swojej matki. Wychował mnie w brutalny sposób ojciec, ale dzięki temu stałam się twardą kobieta, twardym diabłem. A w koncu o to przecież chodzi, prawda? Żebyśmy byli źli. Tylko, że ja czasem nie potrafiłam. Czyzby było ze mną coś nie ta? Za dużo myślę. 
Przez to myślenie poznałam Lucjana bliżej. Poczułam jak drzwi otwierają się z impetem, uderzając mnie prosto w twarz. Siła była ta duża, ze przewróciłam się na ziemię. Jęknęłam z bólu. Jednak zaraz ugryzłam się w język, w końcu byłam silna. 
- Przepraszam cię bardzo, Boże, przepraszam. Nic ci nie jest? – aksamitny głos Lucjana był aż nazbyt przyjemny. I to „Boże”. 
- Nic mi nie jest. 
Podał mi rękę. Jego błękitne oczy lśniły jak gwiazdy. Ujęłam ją i od razu odskoczyłam. Anioł, a jednak. Jak mógł się maskować. On też poczuł kim jestem. Blask w jego oczach od razu zmienił się na nienawiść. 
- Grzesznica – spojrzał na mnie z nienawiścią w oczach. – Kto by pomyślał. 
- Aniołek, jak to się dzieje, ze nie masz aury… - pod moimi paznokciami zebrała się już diabelska energia gotowa do rzucenia zaklęć. 
- Jestem Synem Archanioła Michała – wyprostował się dumnie, a ja zesztywniałam.
Mam w klasie potomka Archanioła, będzie ciężko.