"Diabeł i inne złe duchy zostały przez Boga stworzone jako dobre z natury, ale same siebie zrobiły złymi. "
Syn Archanioła Michała w mojej klasie. Syn najpotężniejszego i najgroźniejszego z aniołów w mojej klasie. W mojej klasie, w której powinnam czuć się konfortowo. Mimo, że między aniołami, a demonami panował względny pokój to zdarzały się kłótnie i bójki, a przez bójki rozumiem oczywiście mordowanie się wzajemnie. Nasze Przymierze i jego Zaprzysięgli raczej przymykali na to oko. Zaprzysięgli to oczywiście osoby strzegące prawa i przestrzegania Przymierza między nami. Są to osoby neutralne rasowo - Nefilim. Istoty stworzone z ludzi i nadistot - aniołów i demonów. Osoby nie posiadające żadnych magicznych zdolności, lecz obdarzone niezwykłymi talentami. Coś jak Herosi, tacy jak Herkules. Oczywiście, my, demony, posiadamy niezwykle dobrze rozwinięte zdolności magiczne w przeciwieństwie do naszych niebiańskich kolegów, ponieważ dla nich większość magii jest zakazana i uważana tam za grzech. Jak dobrze, że Lucyfer się zbuntował i zostawił swoich braci tam na górze, jak nudne byłoby życie bez magii. No, oczywiście bez innych diabelskich dodatków też.
Patrzyłam w oczy Lucjanowi i nie mogłam uwierzyć. Nie miał typowej urody anielskiej, był bardziej podobny do diabłów, chociaż ja sama nie mogłam twierdzić, że uroda ma tu coś do rzeczy. Większośc diabłów była ciemnowłosa, natomiast moje włosy wygladały jak świeża marchewka. A moje oczy były niebieskie... anielskie. Pokręciłam głowę. Dlaczego teraz o tym myśle, przede mną stoi następca Archanioła.
- I co teraz, słodziaku? Zaatakujesz mnie świętym ostrzem? - spytałam.
Palce drżały mi od napierającej do nich magii.
- Nie miałbym serce zaatakować tak pięknej istoty... - uśmiechnął się. - Jak to możliwe, że jesteś demonem, gdy ja od Ciebie czuję anioła?
Patrzyłam na niego z otwartymi ustami. Ręce od razu mi się rozluźniły i stanęłam prosto. O co mu do diabła chodziło? Miałam urodę jaką miałam, ale zdarzały się takie przypadki. Kiedy po prostu ojcem lub matką dziecka był anioł, który niedawno zrezygnował z bycia święty, a prawda jest taka, że ojciec nigdy nie mówił mi nic o matce, więc nawet nie wiedziałam jak wygląda. Może nadal odczuwał żal, że jej juz nie ma? Na pewno żal miał do anioła, który ją zabił podczas Wielkiej Wojny.
Wielka Wojna toczyła się zaraz po moim urodzeniu. Diabły i anioły stanęły naprzeciwko sobie w Czyścu i prawie wybiły się do zera, dlatego też postanowiono o podpisaniu Przymierza. Dobro i zło na świecie od zawsze jest potrzebne, dlatego ani Bóg ani Lucyfer nie chcieli dopuścić do załamania się Ziemi, na której sami też żyli. Jesli nie byłoby Ziemi, upadłoby też Piekło i Niebo. Jednak porozumienie musi trwać, choć trudno je utrzymać.
- O co ci chodzi? - rzuciłam, a on tylko przyglądał się mojemu każdemu ruchowi.
Podszedł do mnie bliżej, tak że mogłam zobaczyć o ile jest ode mnie wyższy. Wzrostem to ja nie grzeszyłam, miałam niecałe 160 centymetrów, jak na moje 18 lat to było to nic. Za to Lucjan był bardzo wysoki, musiałam zarwać głowę do góry żeby spojrzeć mu w oczy, ale to nie było ważne. I tak byłam od niego lepsza, każdy diabeł jest lepszy od marnego anioła. Otworzył lekko swoje szerokie i pełne wargi, westchnął.
- Masz takie anielsko piękne oczy - szepnął. - Jak to jest możliwe, że jesteś diabłem?
- Bo się nim urodziłam, jakbyś nie słyszał o takich przypadkach - warknęłam.
Dlaczego był dla mnie taki miły? Powinien omijać mnie z daleka na kilometr, a on jeszcze bardziej się przysunął.
- Ty jesteś wyjątkowa, ja to czuje. - musnął palcami moje ramię. - Do zobaczenia na chemii.
I odszedł, jakby nigdy nic. A ja tam stałam, nadal czując lekki dotyk jego palców na ramieniu, jakby podmuch wiatru zmiótł cię z podłogi. "Ty jesteś wyjątkowa". W jakim sensie jestem wyjątkowa? Co on we mnie dostrzegł takiego wyjątkowego? Czy możliwe jest, abym była inna...? Kim jest moja matka...?
Wieczorem wróciłam do Instytutu, naszego diabelskiego Internatu, w którym mieszkaliśmy podczas nauki, raz na jakiś czas wracaliśmy do domu, kiedy byla potrzeba. Nie miałam na nic ochoty, po głowie wciąż chodziły mi myśli, które wszczepił tam Lucjan. "Ty jesteś wyjątkowa", co to znaczy? Usiadłam na swoim łóżku i przyjrzałam się pokojowi. Nic nie wiem o swojej matce, a ojciec całe życie mnie bił i uczył kim mam być. Jak być najlepszym diabłem. A jaka była ona? Nawet się nigdy nie zastanawiam, bo ojciec zakazał mi o niej myśleć. Powiedział, że nie mam matki i na tym powinno to się skończyć. Westchnęłam.
Rozległo się ciche pukanie do moich drzwi.
- Wejść - powiedziałam.
W uchylonych drzwiach pojawił się jedyny przyjaciel jakiego tu miałam. Patrick wszedł do mojego pokoju. Jego ciemno-brązowe włosy opadły mu na jedną stronę czoła, oba boki miał wygolone, w dolnej wardze miałkolczyka, a oczy były najczarniejsze ze wszytkich. Był synem Lewiatana, diabła, który władał morzem. Co on potrafił robić z wodą....
- Wzywają cię - powiedział aż nazbyt poważnie. - Do Hadesu.
- Kto mnie wzywa? - wstałam z łóżka.
- Twój ojciec.
_______________
Ludzie, dziękuję Wam za wszystkie komentarze! Jesteście najlepsi! <3
Shirley Crowley